fbpx
Edukacja domowa

Dlaczego uczyć dzieci w domu?

Dziś chcemy Wam opowiedzieć o tym, jak i dlaczego zdecydowaliśmy się uczyć dzieci w domu. Opowiemy wam o trzech powodach dlaczego, według nas warto uczyć dzieci w domu. Powiemy także czy warto twardo trzymać się podręczników. Dziś będzie o edukacji domowej.

Myśl o edukacji domowej towarzyszyła nam od kiedy pamiętam. Jeśli nawet nie od samych urodzin pierwszego dziecka, to już na pewno tuż po nich. Gdy nasze pierwsze dziecko dorastało mocno zastanawialiśmy się nad sensem edukacji publicznej. Nad tym, czy w ogóle wysłać dziecko do przedszkola, czy nie. Pomysł edukacji, nawet przedszkolnej, realizowanej poza domem, był dla nas nienaturalny, a sama instytucja przedszkola bardzo nas zniechęcała. Doszło jednak do tego, że dziecko do przedszkola zapisaliśmy. Było to rok przed rozpoczęciem w nim nauki, ale w końcu, nie zdecydowaliśmy się do tego przedszkola dziecka puścić. Czy baliśmy się? Nie wiem. Jednak skończyło się dobrze – dziecko zostało z nami w domu.

Dlaczego uczyć dziecko w domu?

Wracając do pytania “dlaczego?” Ja widzę trzy główne powody, które na tyle mocno utrwaliły się w mojej głowie, że przytaczam je każdemu kto o to pyta. Te racje wyklarowały nam się z biegiem lat, są jednak cały czas aktualne.

jak uczyć dzieci w domu

1. Szkoła publiczna jest niestabilna światopoglądowo.

Uważam, że w szkole dzieją się rzeczy, które są nie do przewidzenia. Wiele (a może nawet wszystko) zależy od sytuacji politycznej w kraju i od nastrojów światopoglądowych. Na przestrzeni lat możemy zauważyć jak: z jednej strony są ściągane krzyże ze ścian szkolnych, później przychodzą czasy czasy, że krzyże na ściany z nowu wieszamy. Jednym razem wprowadzamy mundurki w szkolne, innym razem je zdejmujemy i chowamy do szafy. Raz wprowadzamy taki, a raz inny kanon lektur szkolnych. Pomijając już niestabilność w rodzaju realizowanego programu, ilości klas czy tematów zajęć. Szłoła więc, zamiast być ostoją wychowania i prowadzenia dziecka, staje się ośrodkiem zmian, a otaczająca ją rzeczywistość jest niestabilna. Taka sytuacja jest dla dziecka niekomfortowa, gdyż te wszystkie zmiany ktoś musi dziecku wyjaśnić. Ktoś musi wytłumaczyć dlaczego coś, co niegdyś było dobre teraz jest poprostu złe.

2. W domu możemy wychować dzieci w takich wartościach, jakie są dla nas najważniejsze.

Wychowując dziecko w domu, wartości w jakich ono wzrasta są trwałe. I najczęściej są takie jakie reprezentują jego rodzie. System wartości jest jednolity, gdyż żyjąc razem i razem się wychowując, mamy ze sobą nieustanny kontakt. W takim środowisku dużo trudniej o rozbieżności i niezgodę wynikającą ze skrajnych przekonań.

Przeżywając czas razem, jako rodzice w porę możemy dostrzec pewne rzeczy, które dziecko trapią, niepokoją czy martwią. Pozbywamy się w ten sposób maski, którą dziecko w prosty sposób może włożyć na siebie po szkole na kilka godzin pobytu w domu i wrócić do trudnej codzienności w placówce oświatowej.

Wspólny system wartości (jaki by on nie był) jest dla dziecka i rodziców rzeczą fundamentalą, gdyż tylko w ten sposób mogą oni budować silne i trwałe relacje rodzinne. Trudno to osiągnąc inaczej niż ucząć dzieci w domu.

3. Szkoła nie wychowuje dzieci, tylko je uczy.

Nauczacnie dzieci przez szkołę, nie jest procesem dającym pewny efekt. Trafniejsze było by stwierdznie: że szkoła próbuje nauczyć dzieci, a to co z tych prób wyjdzie, jest w dużej mierze losowe: koledzy w klasie, karda nauczycieli. Ta losowa rzeczywiostość ma zasadniczy wpływ na rozwój i wzrost emocjonalny naszego dziecka. Rodzice natomiast odbierają dziecko po południu zmęczone, wyzute, które najchętniej poszło by spać. I to ma być cała radość z posiadania dzieci?

Doskonałą analogią, która zawsze wydaje mi się aktualna, może być przykład młodego człowieka, który odkładał, podejmując wyrzeczenia sporą kwotę pieniędzy, aby w końcu kupić wymarzony samochód (jak rodzic, który czasem wiele lat oczekuje pieszego dziecka). Następnie kupił ten samochód, jednak postanawia go na cały dzień oddać do jazdy komuś innemu, a sam ogląda go jedynie wieczorem, jak silnik stygnie w garażu. Tak to wygląda, gdy dzieci wracają ze szkoły, są zmęczone i nie ma w nich radości. Dodatkowo trzeba ten samochód umyć, nalać paliwa, przygotować i dalej kolejnego dnia ma jeździć nim ktoś inny. Absurd? Właśnie. Wysyłając dzieci do placówki oświatowej pozbawiamy się całej radości obserowania ich wzrostu, poznawania świata, zadawania pytań. Dostajemy jedynie zmęczonego człowieka, o którego chcemy i musimy zadbać. I to jest główna myśl która przekonała nas, że warto uczyć dzieci w domu.

Czym dla nas jest edukacja domowa?

Dla nas edukacja domowa jest codziennością. Jest to dla nas bardzo naturalne, że wszyscy jesteśmy razem w domu i możemy przekazywać sobie nawzajem te właśnie wartości które są dla nas najważniejsze. Możemy przekazć je dzieciom, w takiej prawdzie ją my wyznajemy i uznajemy. Czyli nie musimy tutaj niczego maskować, niczego udawać. Nie musimy stosować poprawności politycznej religijnej i światopoglądowej. Przekazujemy wszystko tak jak my żyjemy i jak to czujemy. Nasze dzieci robią to samo, rozmawiają ze sobią, wplatają to w życie, nawet w zabawę i przekazują sobie nawzajem. Widzimy to każdego dnia.

Nie ukrywamy tego, że dla nas ta edukacja domowa jest naszą pasją. Całe nasze dni są zorganizwane w taki sposób, aby kształcenie dzieci i czas spędzony z nimi był centrum dnia. Wszystko organizujemy w okół dzieci i w okół tego, jak się one uczą i wychowują. I nie mówię tutaj o nauce programu, który mają do przerobienia i który muszą na koniec roku zaliczyć, ale o tym, że edukacja dziecka to jest tak naprawdę poznawanie świata wokół i funkcjonowanie w tym świecie Poznawanie tego wszystkiego co nas otacza, wjście na spacer i wspólne zjedzenie obiadu.

Co z obowiązkami w domu?

Jedną wazniejszych kwestii które cenimy sobie w edukacji domowej jest to, że dziecko nieustannie żyje w otoczeniu obowiązków które w domu są. Nie odrywa się na kilka godzin od tego idąc szkoły, w której nie widzi, że trzeba coś przygotować, uprać i posprzątać. Po czym wraca do domu – miejsca odpoczynku. W edukacji domowej dziecko dostrzega, że bez obowiązków i dyscypliny w życiu jest trudno cokolwiek osiągnąć. Dziecko może włączyć się w wychowanie młodszego rodzeństwa, może pomóc przypilnować młodsze dzieci, nakryć do stołu. Widzi, że to przygotowanie posiłków to nie jest “wchodzę do domu i obiad jest już na stole”. Ale widzi, że jest to proces, wymagający zaangażowania czasu (czasem kilku osób), dyscypliny i planowania. Dziecko w ten sposób uczestniczy w życiu rodzinnym codziennym i domowym.

Jak wygląda u nas edukacja domowa?

Jak już wspomniałem edukacja domowa to jest nasza codzienność od rana do nocy. Jest to nasz styl życia, sposób spedzania czasu, zarabiania. Życie toczy w się w rytmie wyznaczonym przez nas samych i stale jesteśmy w otoczeniu dzieci. Mocno stawiamy na ten czas, gdzie dzieci sie uczą, wychowują i dorastają. Jednak edukacja domowa ma także wymiar praktyczny, gdzie trzeba się zorganizować, by przerobić obligatoryjny materiał wymagany przez system edukacji, przeczytać lektury, posiąść pewną wiedzę. Dziecko musi niektóre rzeczy potrafić i nauczyć się. My staramy program klasy przerabiać regularnie przy wykorzystaniu podręczników i wytycznych. Jednak wobec tylu dziekwych rzeczy do zrobienia poza podręcznikami. Realizowany program przerabiamy, raz szybciej, a raz wolniej, w zależności od chęci, natchnienia, a także pogody za oknem. Choć mamy wyznaczone dni, które poświęcamy na edukację domową, czasem pojawiają sie zaległości, a czasem przyspieszamy program, pomijając rzeczy oczywiste, badź z naszego punktu widzenia nieistotne.

Zaletą takiej formy edukacji jest to, że możemy w taki lekki sposób przekazać tą wiedzę, czyli nie trzymamć się szablonowo, że każdego dnia realizujemy pewne treści. Ale gdy dziecko na przykład nie ma humoru, musimy gdzieś wyjść, czy chcemy wyjechać na wakacje, zawieszamy naukę i robimy to na co mamy rodzinnie ochotę. Akurat teraz, a nie za dwa miesiące! Nic nas nie trzyma w domu, nie musimy iść do szkoły, wrócić i być na miejscu. Czas wolny dostosowujemy sobie do tego jak chcemy.

Co z wakacjami?

W edukacji domowej nie ma przerw świątecznych, wakacyjnych, nie ma ferii. To znaczy są ferie wtedy kiedy my je sobie ustalimy, a nie wtedy kiedy
w kalendarzu szkolnym wypadają. Jestem zdania, że dwa dni w tygodniu
zupełnie by nam wystarczyły na edukację domową, gdybyśmy nie robili przerw, a także że gdybyśmy zaczęli nauke z początkiem roku szkolnego.
My rozpoczęcie roku opóźniamy ze względu na to, że bardzo cenimy sobie aktywność na świeżym powietrzu. Wakacje i wrzesień to jeszcze czas dobrej, słonecznej pogody, sprzyjajacej różnej aktywności. Więc jeszcze jest podwórko, rajd rowerowy, wspólny bieg lub hulajnoga, wszystko po kolei.
W tym roku zaczęliśmy zimą, a mając obecnie marzec już finiszujemy z materiałem obowiązkówym. Pozostanie nam czas, na rozwijanie zainteresowań dzieci i poznawanie wspaniałości świata.

dlaczego uczyć dzieci w domu?

Czy sport jest ważny?

Rozwój fizyczny i emocjanowalny dziecka jest dla nas ważny. Dbamy o to, aby oprócz zajęć w domu nasze dzieci uczetniczyły w zajęciach i aktywnościach, w których nie spędzają przy biurku. Cały rok znajdujemy czas na rower, treningi pływackie, zajęcia baletu, śpiew. Wszystko co im po prostu sprawia dużą przyjemność i mają chęc to poznać lepiej. A zasadniczą kwestią jest to, ze możemy to robić nie “po szkole”, ale “zamiast szkoły”. W ciągu dnia, w rannych godzinach tak na prawdę, gdy tylko przyjdzie nam na to ochota. Gdy słońce jest wysoko i to jest najlepsza pora do różnych spraw artystyczno-sportowych. O tym jak nam sie to udaje zapytało nas nawet TVP, możecie o tym przeczytać tu :).

Czy wszystkie dzieci będziemy uczyć w domu?

W chwili gdy piszemy ten tekst, dwójkę (najstarszych) z piątki dzieci mamy w edukacji domowej. Natomiast nasze dzieci realizują program przyspieszony. Jedna córka kończy klasę drugą pomimo tego, że ma dopiero 6 lat. Dostosowujemy tą edukację domową do stanu emocjonalnego i do zdolności naszych dzieci. Uważamy, że jako rodzice wiemy najlepiej co naszym dziecim jest potrzebne i jaki program są w stanie realizować.
Akurat w tym wypadku udało nam się przyspieszyć program dość mocno. Jednak bierzemy pod uwagę też spowolnienie programu, gdy dziecko będzie tego wymagało.

Podobnie to wyglada w ramach jednego roku szkolnego. Gdy widzimy, że dziecko jest zdolne, łatwo radzi sobie z materiałem, to możemy przyspieszać program, natomiast gdy czegoś jeszcze nie umie, nie ma ku temu większych zdolności, no to po prostu spowalniamy. Czy wszystkie dzieci będziemy uczyć w domu? Zobaczmy.
Na razie wyznaczyliśmy sobie taki cel, żeby nasze dzieci uczyły się w domu
do matury. Wszystkie. I jesteśmy zdania, że jest to realne i że będzie to dla nas i dla nich z dużym pożytkiem. Tak na prawdę, dla nas i dla naszych dzieci jest to też duże wyzwanie, bo robimy to przecież dopiero drugi rok. Zobaczmy, co przyniosą kolejne lata. Zastanówcie się czy i wy nie powinniście uczyć dzieci w domu.

Jeżeli zainteresował was temat edukacji domowej. Pamiętajcie, że zawsze możecie nas śledzici na kanale YouTube oraz na stronie na Facebook. Zachęcamy Was do dzielenia sie swoimi przemyśleniami.