fbpx
Doświadczenia

Czy wszystko jest naszemu dziecku potrzebne?

Czy wszystko jest naszemu dziecku potrzebne? Przy pierwszym dziecku, żyjemy w świecie ogromnych oczekiwań od siebie i od dziecka. Obraz śpiącego maluszka powala nas do głębi, ale czy to, co sobie wyobrażamy o byciu rodzicem, jest w rzeczywistości tym, co nas czeka?

Jesteśmy z każdej strony obsypywani rzeczami, które są “niezbędne” do wychowania dziecka. Już na samym początku, tuż po poczęciu dziecka, zostajemy zachęcani do przyjmowanie zestawów różynch witamin dla młodych mam. Później, w trakcie ciąży obsypywani jesteśmy masą rzeczy bez których nasze dziecko nie może przyjść na świat i w nim żyć. Mam na myśli: kocyki, butelki, ubranka – które tylko wyglądają cudownie, a w praktyce nigdy ich nie założymy maluszkowi. Smoczki, akcesoria do karmienia, łyżeczki, kaszki, słoiczki i wiele, wiele innych które można wymieniać bez końca.

To co dziecku potrzebne.

Przy pierwszym dziecku popadamy w wir otaczającej nas rzeczywistości. Wydaje nam się, że nasze dziecko będzie bardzo nieszczęśliwe, nie posiadając tego wszystkiego. I co? Robimy wszystko, by kupić to dla swojej pociechy, ponieważ, albo kierujemy się jednym stwierdzeniem: “jestem tego warta i stać mnie na to”, albo drugim: “moje dziecko będzie miało to czego ja nie miałam”. I tak brniemy w nieskończoność rzeczy, które nam podsuwają producenci. Nie po to, by uszczęśliwić nasze dziecko, ale aby na naszym dziecku zarobić. I nie mówię tu o dobrym wózku – bo dobry wózek to skarb, ale o innych mniej ważnych rzeczach, a nawet takich, które zupełnie są nam niepotrzebne.

Jako matka piątki dzieci, sama doszłam do wniosku, że bez wielu rzeczy da się wychować dzieci. Czasami nawet jest to łatwiejsze – nie mieć – niż mieć i nie korzystać.

nie potrzebne dziecku buciki

Zbędne rzeczy.

Zacznę od ubranek. Piękne sukieneczki, buciki w rozmiarze 15-18 są niepraktyczne i niewygodne. Nowo narodzonemu dziecku potrzebne są wygodne ubranka, bez warstw falban i tiulu, bo i tak większość czasu, smacznie sobie śpi. Buciki, choć piękne – nieustanie spadają, a dziecko się niepotrzebnie denerwuje, gdy my staramy się je ponownie założyć. Przytulanie i przebieranie w fikuśnych sukieneczkach jest męczące. Sukienki się podwijają, a my musimy nieustannie je poprawiać, by dobrze wyglądały. Przecież musimy sobie ułatwiać życie, a nie je utrudniać!

Kwestię smoczków i butelek pozostawiam do indywidualnych potrzeb rodziców. Niektóre dzieci nie potrzebują smoczków by zasypiać – wystarczy im mama i jej obecność. Inne natomiast są bardziej wymagające 😉 U nas czwórka (z piątki) dzieci wychowała się bez smoczka. Wyjątkiem była córka, która w wieku ok 1 roku zapragnłęa ssać swój palec. Zachęciliśmy ją więc do smoczka by odzwyczaić od palca. Wybór był oczywisty, gdyż od ssania palcy truniej jest dziecko odzwyczaić. Ja nie korzystałam i nawet nie mam w domu butelki. Dzieci jadły z piersi, a jeśli podawałam im jakiś płyn do picia, a była to wyłącznie woda, serwowana za pomocą łyżeczki.

Żywność dla najmłodszych

Zwróciłam uwagę na żywność dla dzieci. W wzbudziła one moje zainteresowanie i niepokój. Kiedy zaczęłam wnikliwie czytać etykiety i dostrzegłam te ilości cukru we wszystkich gotowych produktach. W deserkach, kaszkach i soczkach przeznaczonych dla najmłodszych ogarnęło mnie przerażenie. Własnym dzieciom robiłam kaszki domowe o bardzo prostym składzie – płatki jaglane lub owsiane, woda i owoc w zależności od upodobania. Czasem była to gruszka, innym razem jabłko, banan lub morele w zależności od sezonu.

Obiadki w słoiczkach? Nigdy! Zawsze budziły one moje podejrzenie, przecież jeśli ugotuję coś w domu ma to zaledwie trzy dni ważności, a to w słoiku, aż dwa lata – to coś tu just nie tak! Mój obiadek dla dziecka wyglądał tak: obierałam warzywa (marchewkę, ziemniaka) i kawałek mięsa. Po ugotowaniu wszystko blenderowałam i obiadek gotowy.
A deserki? To moje ulubione danie! same owoce 100% obrane, ugotowane, zblenderowane i podane w różnych odsłonach w zależności od pory roku i gustu mojego kochanego szkraba. I to tego wychodzi to o wiele korzystniej cenowo, a walorów smakowych hmm… nawet nie da się opisać.

Zabawki potrzebne dziecku

Zostały mi jeszcze do omówienia zabawki. Plastikowe, chińskie o agresywnych kolorach i dziwnych kształtach, choć trudno jest zapanować nad ilością zabawek, gdy ma się dużo dzieci (i dużą rodzinę) to jednak my stawiamy na praktyczność i jakość. Według naszej oceny najlepiej wypadają klocki LEGO DUPLO, one potrafią każdego dnia zmienić się w coś innego i przenieść nasze dziecko w świat fantazji. A do tego wystarczy też zwykła miska, wiaderko czy butelka i zabawa nabiera smaku.

potrzebne dziecku klocki

Ty tylko niektóre przykłady tego jak łatwo da się wpędzić młodych rodziców w poczucie, że decyzja posiadania kolejnego dziecka pociąga za soba wiele wydatków, dziecko dużo kosztuje i lepiej go niemieć niż mieć.

Nie dajmy się temu! Rzeczywistość, która nas otacza, wywiera nas nas presję zakupów, jednak my bądźmy silni, dajmy sobie wmówić co jest, a co nie jest nam potrzebne! Bądźmy realistami i dobrze przemyślmy nasze wydatki. A dziecko tak naprawdę, potrzebuje naszej ogromnej miłości, ciepła mamusiowego ciała, bliskości i po prostu kochających je rodziców, a to akurat tak się składa z natury mamy za darmo.

Niedawno zaczęliśmy dzielić się swoimi rodzicielskimi przemyśleniami. Zapraszamy Was na nasz kanał YouTube, gdzie dzielimy się swoimi doświadczeniami w rodzicielstwie.